Menu
Ks. Bartłomiej Krzos

Ks. Bartłomiej Krzos

URL strony:

Jezus uzdrawia i wypedza złe duchy

Słowa dzisiejszego pierwszego czytania to słowa człowieka cierpiącego. Jak wiemy aż za dobrze, w cierpieniu najgorsze są długie godziny nocy i samotności. Nawet jeśli ktoś ma wokół siebie bliskich, to bliscy ci mają także swoje życie i koniec końców przychodzi czas, w którym cierpi się w samotności. Zostaje wówczas wołanie do Boga, który jest przy nas zawsze. Jak widać słowa modlitwy nie zawsze muszą być ciepłe, wdzięczne i pogodne. Wystarczy, żeby były szczere i z głębi serca, aby zostały przyjęte przez Pana. Odpowiedź na bolesną modlitwę człowieka złamanego na duchu płynie z wnętrza wiary. Cierpiący uświadamia sobie, że Pan, który liczy gwiazdy i każdej imię nadaje, pamięta o wszystkich swoich stworzeniach. Słowa Psalmu przynoszą otuchę. Oto Pan buduje już bezpieczne miasto dla rozbitego cierpieniem człowieka. On leczy wszystkie choroby i przewiązuje rany, także te najgłębsze. W Ewangelii widzimy Chrystusa Pana otoczonego cierpiącymi i potrzebującymi, którzy pokazują Mu swoje dolegliwości i proszą o ich uzdrowienie. Jednak najpierw Pan Jezus dokonuje innego cudu. Wchodzi do wnętrza domostwa pierwszego z Apostołów i uzdrawia dolegliwość jego teściowej, ukryta przed oczami tłumu. Nawet człowiek, który na zewnątrz jest silny i stoi blisko Boga, czasem skrywa we wnętrzu swojego domostwa, swojego jestestwa palący jak gorączka problem, który trzeba najpierw uzdrowić. Po takim uzdrowieniu Pan przystępuje do załatwiania tych kłopotów, które są widoczne i zewnętrzne.
Uzdrowienie wewnętrznych i zewnętrznych dolegliwości jest połączone z głoszeniem Ewangelii wszystkim wokoło. Do tego zachęcają słowa listu św. Pawła do Koryntian: biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii. Głoszenie Ewangelii jest niezbędnym wzmocnieniem, jakiego potrzebują szczególnie ci, którzy jeszcze niedawno byli uzdrowieni ze słabości. Dla słabych stałem się słaby – mówi apostoł – aby pozyskać słabych. Samo głoszenie staje się mocą dla Apostoła, bo uznaje je on za zaszczyt i swoją jedyną zapłatę. Moc ta płynie z naśladowania Chrystusa Pana, który sam wziął na siebie nasze słabości i dźwigał nasze choroby.

EWANGELIA

Mk 1, 29-39 Jezus uzdrawia i wypedza złe duchy

Słowa Ewangelii według świętego Marka

Gdy Jezus po wyjściu z synagogi przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On zbliżył się do niej i ująwszy ją za rękę podniósł. Gorączka ją opuściła i usługiwała im.
Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto było zebrane u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ wiedziały, kim On jest.
Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: «Wszyscy Cię szukają». Lecz On rzekł do nich: «Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem». I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy.

Oto słowo Pańskie.

Jezus lituje się nad tłumem

Dzisiejsze czytania mówią nam wiele o radości pasterskiej. Autor Listu do Hebrajczyków zachęca nas do posłuszeństwa wiary wobec naszych pasterzy. Dla pasterzy z kolei mamy zachętę do czuwania nad duszami wiernych z radością. Rzeczywiście każdy pasterz cieszy się, kiedy widzi duchowy wzrost u swoich podopiecznych. Taką radość przeżywali uczniowie wysłani przez Chrystusa Pana, którzy w dzisiejszej Ewangelii powrócili ze swojej misji. Przyszli fizycznie zmęczeni, ale pełni duchowej radości i satysfakcji z dzieła, którego z pomocą Bożą dokonali. Opowiedzieli Panu Jezusowi z radością wszystko, czego nauczali i co zdziałali. Z drugiej strony radość i duchowy pokój towarzyszy też wiernym, którzy mają dobrych pasterzy. Wyrazem takich uczuć są słowa dzisiejszego Psalmu. Kiedy dusze mają prawdziwego pasterza, ich Pasterzem, tak naprawdę jest sam Pan. A gdy Pan jest pasterzem dusza nie cierpi żadnych braków, nie boi się przechodząc ciemną doliną, cieszy się odżywiona duchową strawa i krzepiona duchowym napojem. Radość pasterska mobilizują wiernych do tego, żeby szli bezpiecznie i chętnie jak owce za swoim pasterzem. Z drugiej strony radość ta mobilizuje również pasterzy do tego, żeby byli nimi na wzór Chrystusa Pana. Wówczas zapał duszpasterski będzie silniejszy nawet od fizycznego wyczerpania. Jakże nie zlitować się nad ludźmi, którzy czekają na swojego pasterza i chętnie za nim podążą. Jakże nie poruszyć serca litością na wzór Serca Jezusowego i nie nakarmić swoich wiernych Słowem Bożym, tak jak uczynił to nasz Mistrz w dzisiejszej Ewangelii.

EWANGELIA

Mk 6, 30-34 Jezus lituje się nad tłumem

Słowa Ewangelii według świętego Marka

Po swej pracy apostołowie zebrali się u Jezusa i opowiedzieli Mu wszystko, co zdziałali i czego nauczali. A On rzekł do nich: «Pójdźcie wy sami osobno na miejsce pustynne i wypocznijcie nieco». Tak wielu bowiem przychodziło i odchodziło, że nawet na posiłek nie mieli czasu.
Odpłynęli więc łodzią na miejsce pustynne osobno. Lecz widziano ich odpływających. Wielu zauważyło to i zbiegli się tam pieszo ze wszystkich miast, a nawet ich uprzedzili.
Gdy Jezus wysiadł, ujrzał wielki tłum i zdjęła Go litość nad nimi; byli bowiem jak owce nie mające pasterza. I zaczął ich nauczać.

Oto słowo Pańskie.

Śmierć Jana Chrzciciela

W dzisiejszym pierwszym czytaniu słyszymy napomnienia moralne: we czci niech będzie małżeństwo pod każdym względem i łoże nieskalane, gdyż rozpustników i cudzołożników osądzi Bóg. Dalej mamy słowa: postępowanie wasze niech będzie wolne od chciwości, zadowalajcie się tym, co macie. Wreszcie: pamiętajcie o tych, którzy głosili wam Słowo Boże i rozpamiętując koniec ich życia, naśladujcie ich wiarę. Tych wskazań powinien przestrzegać prawdziwy chrześcijanin i w ogóle porządny człowiek. Kiedy z kolei czytamy dzisiejszą Ewangelię, zauważamy postawę Heroda i jego rodziny. Ta postawa jest zupełnym zaprzeczeniem pouczeń z Listu do Hebrajczyków. Herod popełnił cudzołóstwo z żoną swojego brata. W scenie rozgrywającej się na uczcie z okazji urodzin króla, obiecał córce Herodiady, że da jej wszystko, czego zapragnie. Zepsuta dziewczyna na pewno do tego stopnia opływała w bogactwo, że sama nie wiedziała czego chcieć, dlatego pytała swoją matkę. Nie obchodziło jej to, że chwilowy kaprys kosztował życie proroka. Wreszcie Herod miał przy sobie człowieka, który głosił mu Słowo Boże. Król wiedział także, jaki było koniec życia św. Jana Chrzciciela. Zabrakło jednak refleksji, wyrzutu sumienia i szacunku dla wiary proroka, a co dopiero mówić o jej naśladowaniu. Kiedy Herod usłyszał o Panu Jezusie, upierał się przy swoim, że to zmartwychwstały Jan Chrzciciel, który być może będzie szukał rewanżu za to, jak król z nim postąpił. Widać tu aż nazbyt wyraźnie, że nawarstwione grzechy Heroda sprawiły, że w całej goryczy nieukojonego sumienia, ów nieszczęsny grzesznik zatracił kontakt z rzeczywistością. Jest to dla nas lekcja przestrzegania moralnych wskazań danych nam z miłości przez Pana.

EWANGELIA

Mk 6, 14-29 Śmierć Jana Chrzciciela

Słowa Ewangelii według świętego Marka

Król Herod posłyszał o Jezusie, gdyż Jego imię nabrało rozgłosu, i mówił: «Jan Chrzciciel powstał z martwych i dlatego moce cudotwórcze działają w Nim». Inni zaś mówili: «To jest Eliasz»; jeszcze inni utrzymywali, że to prorok, jak jeden z dawnych proroków. Herod, słysząc to, twierdził: «To Jan, którego kazałem ściąć, zmartwychwstał».
Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu, z powodu Herodiady, żony brata swego Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem wypominał Herodowi: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». A Herodiada zawzięła się na niego i rada byłaby go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, znając go jako męża prawego i świętego, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a przecież chętnie go słuchał.
Otóż chwila sposobna nadeszła, kiedy Herod w dzień swoich urodzin wyprawił ucztę swym dostojnikom, dowódcom wojskowym i osobom znakomitym w Galilei. Gdy córka tej Herodiady weszła i tańczyła, spodobała się Herodowi i współbiesiadnikom. Król rzekł do dziewczęcia: «Proś mię, o co chcesz, a dam ci». Nawet jej przysiągł: «Dam ci, o co tylko poprosisz, nawet połowę mojego królestwa». Ona wyszła i zapytała swą matkę: «O co mam prosić?» Ta odpowiedziała: «O głowę Jana Chrzciciela».
Natychmiast weszła z pośpiechem do króla i prosiła: «Chcę, żebyś mi zaraz dał na misie głowę Jana Chrzciciela». A król bardzo się zasmucił, ale przez wzgląd na przysięgę i biesiadników nie chciał jej odmówić. Zaraz też król posłał kata i polecił przynieść głowę jego. Ten poszedł, ściął go w więzieniu i przyniósł głowę jego na misie; dał ją dziewczęciu, a dziewczę dało swej matce.
Uczniowie Jana, dowiedziawszy się o tym, przyszli, zabrali jego ciało i złożyli je w grobie.

Oto słowo Pańskie.

Rozesłanie Apostołów

Dzisiaj widzimy Chrystusa Pana rozsyłającego swoich uczniów do poszczególnych miejscowości. Ich aparycja nie była w żaden sposób ujmująca. Pan pozbawił ich wszelkich atrybutów popularnych wówczas wędrownych nauczycieli: nie kazał im zakładać płaszcza, brać pieniędzy, trzosów, chlebaków ani zapasów. Można powiedzieć, że uczniowie głoszący Królestwo Boże byli aż niezwykli w swojej zwyczajności. Pan Jezus obdarzył ich jednak wielkim autorytetem duchowym: dał im władzę nad duchami nieczystymi. Zetknięcie słuchaczy z uczniem posłanym przez Pana przywołuje na myśl dzisiejsze słowa Listu do Hebrajczyków. Nie spotykacie niczego niezwykłego; ani płonącego ognia, ani mgły, ani ciemności ani głosu trąby. Wy przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żyjącego, Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej rzeszy aniołów, a więc do rzeczywistości o naturze duchowej. Tak właśnie było z uczniami Chrystusa. Nie reprezentowali oni sobą niczego nadzwyczajnego, co mogłoby zwrócić uwagę słuchaczy, zewnętrznie wzbudzić ich zainteresowanie albo nawet przerażenie. Uczniowie obdarzeni mocą nad złymi duchami nieśli w sobie rzeczywistość duchową. Ta z kolei jest niewidzialna dla oka, ale potężna w swojej oczyszczającej i uzdrawiającej mocy.

EWANGELIA

Mk 6, 7-13 Rozesłanie Apostołów

Słowa Ewangelii według świętego Marka

Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi.
I przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. «Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien».
I mówił do nich: «Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie. Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich».
Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.

Oto słowo Pańskie.

Zobacz również

   

 

POLITYKA PRYWATNOŚCI

Szanowni Państwo, nasze serwisy internetowe wykorzystują pliki cookies, aby spełniać lepiej Państwa oczekiwania. Szczegółowe informacje dotyczące cookies »

KONTAKT

Kuria Diecezjalna w Sandomierzu
PL 27-600 Sandomierz, ul. Mariacka 9,
tel.: (+48) 15 6445626, (+48) 15 8322538,
fax: (+48) 15 8322544
email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

LOGOWANIE