Menu
Ks. Bartłomiej Krzos

Ks. Bartłomiej Krzos

URL strony:

Jezus chodzi po jeziorze

Pan Jezus potrafi pokonać to, czego się boimy
W dzisiejszym pierwszym czytaniu czytamy o spotkaniu Pana Boga z prorokiem Eliaszem. Najpierw usłyszał on odgłosy żywiołów, burzy, wiatru i ognia, a następnie Pan przyszedł do niego w lekkim powiewie. Prorok Eliasz zrozumiał, że to Pan Bóg panuje nad siłami natury, a one są mu posłuszne, bo jest Bogiem ponad wszystkim. Te same słowa pisze św. Paweł w swoim liście. Chrystus, choć pochodzi według ciała z rodu ludzkiego i Narodu Wybranego, to jednak jest Bogiem ponad wszystkim. Tej samej prawdy doświadczyli apostołowie w spotkaniu z Panem na Jeziorze Genezaret. Pan Jezus objawił się jako Bóg, który panuje nad naturą i jej siłami. W czasach proroka Eliasza Pan Bóg był postrzegany jako Bóg potężny i budzący trwogę. Po doznanym objawieniu Eliasz zrozumiał, że Bóg sam w sobie nie przeraża, co więcej może pokonać to, co przeraża nas. Ta prawda wiary przetrwała do czasów apostołów, ale zapewne nie była popularna w nauczaniu współczesnych im faryzeuszów. Często bywa tak, że to, co mało popularne okazuje się prawdziwe. Mało popularną prawdę o Bogu potężnym, ale miłosiernym i tkliwym pokazał apostołom sam Pan Jezus, kiedy ukazał im się chodzący po jeziorze, uciszający straszną burzę i użyczający innym, w tym przypadku św. Piotrowi swojej Boskiej mocy. To objawienie tak poruszyło apostołów, ze przypadli Panu Jezusowi do nóg. Dla nas objawienie to jest pełne nadziei. Często sami narażamy się na różne niebezpieczeństwa, które są naturalną konsekwencją naszych uczynków. Dla nas ludzi, nie ma ucieczki od natury rzeczy. Dla naszego Boga i Pana Jezusa to żaden problem. Jeśli przyjmuję Pana Jezusa Chrystusa, za mojego osobistego Pana i Boga, to nie muszę się bać niczego.

EWANGELIA

Mt 14, 22-33 Jezus chodzi po jeziorze

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

Gdy tłum został nasycony, zaraz Jezus przynaglił uczniów, żeby wsiedli do łodzi i wyprzedzili Go na drugi brzeg, zanim odprawi tłumy. Gdy to uczynił, wyszedł sam jeden na górę, aby się modlić. Wieczór zapadł, a On sam tam przebywał.
Łódź zaś była już sporo stadiów oddalona od brzegu, miotana falami, bo wiatr był przeciwny. Lecz o czwartej straży nocnej przyszedł do nich, krocząc po jeziorze. Uczniowie, zobaczywszy Go kroczącego po jeziorze, zlękli się myśląc, że to zjawa, i ze strachu krzyknęli.
Jezus zaraz przemówił do nich: «Odwagi, Ja jestem, nie bójcie się».
Na to odezwał się Piotr: «Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie».
A on rzekł: «Przyjdź».
Piotr wyszedł z łodzi i krocząc po wodzie przyszedł do Jezusa. Lecz na widok silnego wiatru uląkł się i gdy zaczął tonąć, krzyknął: «Panie, ratuj mnie».
Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go, mówiąc «Czemu zwątpiłeś, małej wiary?» Gdy wsiedli do łodzi, wiatr się uciszył.
Ci zaś, którzy byli w łodzi, upadli przed Nim, mówiąc «Prawdziwie jesteś Synem Bożym».

Oto słowo Pańskie.

Przypowieść o dziesięciu pannach

W dzisiejszej ewangelii czytamy o pannach roztropnych i nierozsądnych. Ciekawe wydaje się to, że w ogólnym zachowaniu podczas uczty weselnej jedne nie różniły się od drugich. Wszystkie czekały cierpliwie i wszystkie zasnęły, gdy się oblubieniec opóźniał. Można powiedzieć, że w świetle końcowego wydarzenia tej przypowieści dopiero okazało się, które z panien od początku były roztropne, a które nierozsądne. Jak wszyscy wiemy, to, co dopiero będzie jest domeną przyszłości. Przyszłość to rzeczywistość, której jeszcze nie ma. Ale nie jest prawdą, że ona zupełnie nie istnieje. Sytuacje, które mogą nas spotkać w przyszłości zaczynają się w jakiś sposób już teraz. Nasza przyszłość istnieje już teraz, ale jeszcze jest ukryta i nie zrealizowana. Odkryje się i zrealizuje kiedyś. Panna roztropna mając w ręku lampę z oliwą już myślała o tym, ze oliwy tej może zabraknąć. Patrząc na pełną lampę myślała o lampie pustej, a więc nie myślała już o innej rzeczywistości, jeszcze nie odkrytej, jeszcze nie zrealizowanej. Człowiek roztropny to taki, który myśli o tym, co jeszcze nie odkryte i jeszcze nie zrealizowane. A to się nazywa wieczność. Sprawy wieczne i duchowe odkryją się przed nami i zrealizują dopiero kiedyś, ale my powinniśmy myśleć o nich już dzisiaj. To jest nasza mądrość i roztropność. Wzorem myślenia już o wieczności gdy jeszcze się jest w sprawach doczesnych jest Maryja. Dlatego w Litanii Loretańskiej nazywamy Ją Panną Roztropną. Taką panną roztropną okazała się też św. Edyta Stein. Nie tylko dlatego, że była rzeczywiście mądra i wykształcona, ale dlatego, że żyjąc na tym świecie myślała już o wieczności. Myśl o wieczności sprawiła, że nawróciła się na chrześcijaństwo a potem wstąpiła do zakonu. Gdy przyszła decydująca chwila jej życia i została uwięziona w obozie koncentracyjnym, nie zabrakło oliwy w lampie jej duszy. Wystarczyło jej do oświetlenia obozowego piekła i doczekania na ostateczne spotkanie z Oblubieńcem – Chrystusem.

Mt 25, 1-13 Przypowieść o dziesięciu pannach

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

Jezus opowiedział swoim uczniom tę przypowieść:
«Królestwo niebieskie podobne będzie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie oblubieńca. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięty lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się oblubieniec opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły.
Lecz o północy rozległo się wołanie: „Oblubieniec idzie, wyjdźcie mu na spotkanie”. Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy.
A nierozsądne rzekły do roztropnych: „Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną”.
Odpowiedziały roztropne: „Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie”. Gdy one szły kupić, nadszedł oblubieniec. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną i drzwi zamknięto.
W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: „Panie, panie, otwórz nam”.
Lecz on odpowiedział: „Zaprawdę powiadam wam, nie znam was”. Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny».

Oto słowo Pańskie.

 

Konieczność wyrzeczenia

Przekaz dzisiejszej Ewangelii wydaje się klarowny. Jest jednak jeden wyjątek. Są to słowa Pana Jezusa mówiące, że niektórzy z jego słuchaczy, a więc z ludzi obecnych w tamtym momencie przy Nim nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w królestwie swoim. Słowa te mogły być zinterpretowane w ten sposób, że niektórzy z ludzi współczesnych Panu Jezusowi dożyją do końca świata. Rzeczywiście, wielu pierwszych chrześcijan, którzy pamiętali jeszcze czasy Pana Jezusa oczekiwało rychłego końca świata. Św. Paweł nieco uspokajał tych uczniów w swoich listach do Tesaloniczan. Taka dosłowna interpretacja eschatologicznych proroctw wypowiedzianych przez Pana Jezusa jest obecna do dzisiaj w niektórych sektach. Jak my mamy rozumieć te słowa? Ich znaczenia należałoby poszukać w słowach wypowiedzianych nieco wcześniej. Pan Jezus mówi: „kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu – znajdzie je”. Już widać, że Pan Jezus ma na myśli nie życie doczesne lecz wieczne. Życie wieczne, zbawienie, świętość, obojętnie jakbyśmy go nie nazwali jest zwycięstwem nad śmiercią. Człowiek zbawiony nie zazna śmierci wiecznej, czyli wiecznego potępienia. Dusza człowieka świętego cieszy się chwałą nieba i zmartwychwstania już teraz, nawet jeśli koniec świata jeszcze nie nadszedł. Słowa Pana Jezusa mówiące, że niektórzy z jego słuchaczy nie zaznają śmierci do końca świata oznaczają po prostu, że niektórzy z otaczających Go będą świętymi. Jednym z tych, co nie zaznają śmierci już nigdy jest św. Dominik, którego dzisiaj wspominamy. Człowiek, który poświęcił swoje ziemskie życie służbie innym i pozornie je stracił, odnalazł życie wieczne. Nie zazna już śmierci, aż ujrzy przychodzące Królestwo Boże i dalej będzie w nim żył na zawsze.
EWANGELIA

Mt 16,24-28 Konieczność wyrzeczenia

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?
Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania. Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w królestwie swoim».

Oto słowo Pańskie.

Wiara wygodna i niewygodna

W dzisiejszej ewangelii napotykamy na silny kontrast między poszczególnymi prawdami wiary. Jedne z nich są łatwe do przyjęcia. Są to prawdy wiary o zwycięstwie Pana Jezusa, o Jego godności i posłannictwie. Prawda wiary mówiąca o krzyżu i cierpieniu jest trudna do przyjęcia nawet dla uczniów Chrystusa. Określenie „szatan” w tej Ewangelii nie koniecznie oznacza złego ducha ile raczej nieprzyjaciela lub wroga, który zawadza Chrystusowi, bo jego myślenie jest kontra Bożym planom. Człowiek, który próbuje układać swoje plany niezgodnie z planami Pana Boga staje się nieprzyjacielem, który jest zdolny zawadzić nawet Panu Jezusowi. Wzrok Boży w Piśmie Świętym oznacza Bożą Łaskę. Słowa „Pan patrzy” oznacza Bożą moc i łaskawość. „Pan odwraca swój wzrok” oznacza utratę łaski Bożej. Człowiek, który układa swoje plany wbrew planom Bożym staje się nieprzyjacielem, który nie tylko blokuje działanie Pana Jezusa w jego życiu, ale jeszcze naraża biedną duszę na utratę błogosławieństwa Bożego spojrzenia czyli Jego łaski. Jeśli chcemy być godni łaski Bożej musimy umieć w naszym życiu odszukiwać to, co pochodzi nie z naszego ciała i krwi ale z Objawienia Bożego.

Wiara wygodna i niewygodna
W dzisiejszej ewangelii napotykamy na silny kontrast między poszczególnymi prawdami wiary. Jedne z nich są łatwe do przyjęcia. Są to prawdy wiary o zwycięstwie Pana Jezusa, o Jego godności i posłannictwie. Prawda wiary mówiąca o krzyżu i cierpieniu jest trudna do przyjęcia nawet dla uczniów Chrystusa. Określenie „szatan” w tej Ewangelii nie koniecznie oznacza złego ducha ile raczej nieprzyjaciela lub wroga, który zawadza Chrystusowi, bo jego myślenie jest kontra Bożym planom. Człowiek, który próbuje układać swoje plany niezgodnie z planami Pana Boga staje się nieprzyjacielem, który jest zdolny zawadzić nawet Panu Jezusowi. Wzrok Boży w Piśmie Świętym oznacza Bożą Łaskę. Słowa „Pan patrzy” oznacza Bożą moc i łaskawość. „Pan odwraca swój wzrok” oznacza utratę łaski Bożej. Człowiek, który układa swoje plany wbrew planom Bożym staje się nieprzyjacielem, który nie tylko blokuje działanie Pana Jezusa w jego życiu, ale jeszcze naraża biedną duszę na utratę błogosławieństwa Bożego spojrzenia czyli Jego łaski. Jeśli chcemy być godni łaski Bożej musimy umieć w naszym życiu odszukiwać to, co pochodzi nie z naszego ciała i krwi ale z Objawienia Bożego.

Zobacz również

Error: No articles to display

Caritas Diecezji Sandomierskiej

Caritas Diecezji Sandomierskiej

Sługa Boży Ksiądz Wincenty Granat

Sługa Boży Ksiądz Wincenty Granat

Wysławiając Boże Miłosierdzie

Wysławiając Boże Miłosierdzie

Katolickie Centra Pomocy Rodzinie

Katolickie Centra Pomocy Rodzinie

 

POLITYKA PRYWATNOŚCI

Szanowni Państwo, nasze serwisy internetowe wykorzystują pliki cookies, aby spełniać lepiej Państwa oczekiwania. Szczegółowe informacje dotyczące cookies »

KONTAKT

Kuria Diecezjalna w Sandomierzu
PL 27-600 Sandomierz, ul. Mariacka 9,
tel.: (+48) 15 6445626, (+48) 15 8322538,
fax: (+48) 15 8322544
email: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi JavaScript.

LOGOWANIE